Czesi, Niemcy i Polacy

Czesi na Szczelińcu

Często docierali na Szczeliniec także wędrowcy z pobliskich Czech. Motyw panoramy Gór Stołowych ze Szczelińcem i Borem (Błędne Skały) wprowadzali do swych utworów czescy pisarze XIX. wieku, między innymi Božena Němcová i Alois Jirásek. Znany prozaik Jan Neruda, tak [krytycznie!] wspominał wycieczkę na Szczeliniec w 1877 roku:

... Wreszcie na Hejszowinę (Heuscheuer), górę mającą trochę ponad dwa tysiące stóp. Piękny stąd widok na Broumowszczyznę i ziemię kłodzką - i tyle tego - reszta to pruski szwindel. Mierziły ich nasze Skały w Teplicach i Adršpachu - znaleźli sobie tę Hejszowinę, kilka jam niezagłębokich między okruchami skalnych bałwanów. A do tego niesmaczne objaśnienia przewodników. [...] Silą się nawet na żarty polityczne: „Co tam Adršpach, my tu w Prusach mamy dopiero perspektywę, a w Austrii nie mają żadnych perspektyw!” (przekład Jarosława Malickiego).

Polacy na Szczelińcu w XIX. wieku

Wśród tysięcy turystów odwiedzających Szczeliniec w XIX. wieku było też sporo polskich gości. Pobliskie dolnośląskie uzdrowiska były bardzo popularne zwłaszcza wśród Polaków z zaboru pruskiego (Poznańskie, Pomorskie) oraz rosyjskiego (Warszawa). Fryderyk Chopin przebywający w pobliskich Dusznikach w sierpniu 1826 roku tak pisał w liście do Wilhelma Kolberga:

Chodzę ia wprawdzie po górach którémi Reinertz [Duszniki] otoczone, często zachwycony widokiem tuteyszych dolin, z niechęcią złażę, czasem na czworakach, alem jeszcze niebył tam gdzie wszyscy iadą, bo mi zakazano. Jest tu w bliskości Reinertz góra ze skałami zwana Heu=scheuer [Szczeliniec], mieysce z którego widoki zachwycające, ale dla niezdrowego powietrza na samym wierzchołku, nie wszystkim dostępna, a ia iestem iednym z tych pacientów, na nieszczęście którym tam niewolno.

Zobacz powiększenie pierwszej oraz drugiej i trzeciej strony listu.

Oczywiście powietrze zarówno na szczycie Szczelińca jak i w całym Karłowie jest ostre ale z całą pewnością czyste, orzeźwiające i zdrowe!

Należy dodać, że wejście na Szczeliniec uchodziło za pożyteczne nie tylko dla ciała ale i dla ducha. Wspomniany Bogusz Stęczyński w wierszowanym opisie tej wędrówki wpada w modlitewne uniesienie:

Więc na tym pięknym ołtarzu przyrody,
Gdzie pod nogami spoczywają lasy,
Gdzie sterczą w niebo i śniegi, i lody,
Bądź pochwalony w nieprzeżyte czasy!
[...]
My Cię błagamy, aby dla twej chwały
Powróciły nam owe wieki złote,
W których ceniono zasługę i cnotę,
A ludzie byli stali – jak te skały!

Relacje z pobytu na Szczelińcu spisali też inni Polacy, a wśród nich: w roku 1837 – Karol Bołoz Antoniewicz, w 1853 – Fryderyk Skobel i w roku 1915 – Józef Morawski.